Stwierdzam z całą stanowczością że ciąży nade mną Klątwa Szałwii!!!
Ale od początku, jak pamiętacie od początku coś się działo, a to prucie po kilka razy, a to igła zaginęła (nadal pozostaje zaginiona). Tak wyglądała Szałwia-Czarownica po pierwszym dniu:

A teraz najgorsze... miałam zrobić sobie przerwę wczoraj, i co?? I nie wytrzymałam :D Zabrałam się za kolejny kolor, wyhaftowałam wszystkie listki i łodyżki z wzoru, zakręciłam ostatni węzełek i... zmroziło mnie! Okazało się że wszystko wyhaftowałam nie tym odcieniem zielonego!!! Rzuciłam wszystkim w kąt i poszłam spać.
Dziś dokupiłam mulinę i z nowymi siłami znów zabieram się za egzorcyzmy z Szałwią!
A tu jest dowód, wszystko, co jest wyhaftowane ciemnym zielonym - do sprucia :/

Trzymajcie kciuki!! :D
6 komentarzy:
Aga a bardzo będzie przeszkadzało że pomyliłaś kolory?
właśnie bardzo :(
Też wpadłam na pomysł, że zostawię tak jak jest, ale ten kolor jest za ciemny w porównaniu z oryginalnym... a ja chcę żeby obrazek był idealny :D
Więc pruję ;)
Ojj biedactwo.. Perfekcjonistka z Ciebie :) musi być idealnie coo..??
Też tak mam.. jak nie jest tak jak ma być to mi nie pasuje.No ale czasami sie nie da inaczej.
Trzymam kciuki i życze powodzenia :)
Pomimo wszystkim zawirowaniom z kolorami życzę satysfakcji z wyhaftowania do końca nieszczęsnej szałwii.Pozdrawiam.
oj kochana ... oto uroki twórczej pracy !
ale, jak znam Ciebie ... nie poddasz się i kolejne cudeńko do kolekcji ziółek trafi !!!
Trzymam kciuki kochana ... pokonasz klątwę - jestem tego w 100% pewna !
Pozdrawiam cieplutko !
współczuję :)
Prześlij komentarz