piątek, 30 marca 2012

Jajo i Smerfetka

Chłodno się na dworze zrobiło, więc wróciłam pod dach i do moich prac. I zabrałam się za jajo.
Wczoraj przysiadłam, i nie tylko skończyłam zawijaski ale i zaczęłam kokardę!
Miałam kłopot z dobraniem koloru, chciałam żeby był wiosenny i wielkanocny, ale nie zielony. I stanęło na żółci... nie do końca mi się podoba, ale nie chce mi się już pruć... Nie wiele jeszcze widać, ale coś tam już jest. Dziś zakupiłam żółtą mulinę i zabieram się do pracy!
Powiedzcie mi tylko czy Wam się podoba, czy może tak zostać?



No i skończyłam Smerfetkę! Powiem szczerze, że strasznie nudno haftuje się białą muliną... efektu nie widać i ciągnie się to jak guma do żucia... ale skończyłam! Jeszcze tylko robaczek, trawka, kwiatki i rameczka. I gotowa Smerfeta ruszy do małej właścicielki.

czwartek, 29 marca 2012

Jajo

Oj czasu coraz mniej... a jajo coś nie rośnie samo od siebie. Więc zabrałam się za nie poważnie! I tak oto wygląda na dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że skończę do Świąt.



A teraz lecę dalej na ogródek :)

niedziela, 25 marca 2012

Wędrująca karta wielkanocna

Dziś, mimo pięknej pogody, nie mogłam wytrzymać i musiałam coś stworzyć. :)
Więc zrobiłam kolejny haft matematyczny, i kartę wędrującą.
Karta jest dwustronna, oto jej obie strony:





I szczegóły:







wtorek, 20 marca 2012

Haft matematyczny.

Nigdy nie lubiłam matematyki! Cyferki zawsze szczerzyły do mnie zębiska więc unikałam ich jak ognia, i choć z wykształcenia jestem chemikiem i informatykiem, nadal nie lubię matematyki. ;)
Tak więc, jak przeczytałam gdzieś w internecie hasło "haft matematyczny" od razu wyłączyłam stronę. Ale widać było mi pisane spotkać się z tą techniką. Ba! Nawet ją polubić! ;)
Dodam, że moje uczucia co do cyferek i matematyki pozostają nie zmienione, lecz chyba one mnie sobie upodobały...
Dobra, dość marudzenia, oto mój pierwszy haft matematyczny!! Ta daaaam! :



Już nawet wiem co z niego zrobię, będzie to karta wędrująca, w ramach zabawy na forum, o którym już kiedyś pisałam. :)

poniedziałek, 19 marca 2012

Zielona wymianka.

Majalena na swoim blogu zorganizowała super zieloną zabawę! Mój 4-letni synuś umierał ze szczęścia, bo zielony to praktycznie od urodzenia, jego ukochany kolor :)
Tak więc bardzo pomagał mi przy produkcji zielonych upominków dla Sąsiadek, a dziś umarliśmy z zachwytu oboje!!
Przyszła moja zielona pczuszka! Cuda w niej były!
Same zobaczcie!
Przecudne, dwustronne podstawki pod kubeczki! Bartek (mój wyżej wspomniany synuś) zawinął wszystkie, stwierdzając, że są jego bo on "lubi zielony kojoj" :D



Garść zielonej muliny, zielone tasiemki i koraliki.



Bajecznie piękny wieszaczek (tego nie oddałam synusiowi ;) ) muszę teraz tylko zakupić jakiś ekstra ciuch aby powiesić na moim wieszaczku ;)









I troszkę pyszności, cudne podstawki z Krakowa (dzięki, dzięki! Na obczyźnie wszystko co Polskie jest bardzo mile widziane!!), i rzeżucha, którą dziś miałam zakupić, ale że mój synuś nie czuje się za dobrze, nie poszłam do sklepu tylko szybko do domu, a tam czekała paczka z rzeżuchą w środku :) Skąd wiedziałyście Sąsiadki? :D
ps. uwielbiam zieloną herbatę! :)
ps1.fotki robione są na kawałku cudnie zielonego filcu, który też dostałam! :))



Na razie nie pokażę co ja wysłałam bo nie wiem czy już paczuszka doszła... choć w sumie powinna już być od kilku dni...
Dziękuję Magdzie za super zabawę! I dziękuję mojej parce za piękne prezenty!!!

A! Patrzę teraz na moje prezenty i wiecie co... zapomniałam do mojej paczuszki włożyć kartkę!! Ale ze mnie sklerotyczka!!! Mam nadzieję, że moja para mi wybaczy, to moja pierwsza wymianka i miałam tremę.

piątek, 16 marca 2012

Smerfetka :)

Ostatnio nie pisałam za często, a to dlatego, że mieliśmy bałagan w domu. Kupiliśmy meble dzieciom do pokojów, zrobiliśmy im osobne pokoje i było duuuuużo bałaganu!!
Ale już wszystko poukładane (no prawie ;) ) i wróciłam do kończenia Smerfetki.
Muszę dokupić czarnego i białego (wiecznie mi brakuje tych kolorów) i będzie mogła lecieć do właścicielki. :)

niedziela, 11 marca 2012

Smerfetka cd...

Moja Smerfetka rośnie i nabiera kształtów. Przysiadłam do niej dziś i połowę roboty mam za sobą. :)



A teraz czas iść spać! Słodkich snów! :)

Smerfetka i kwiatki.

Dziś chciałam Wam pokazać haft, który robię dla pewnej fanki Smerfów.
Miała kilka dni temu operację, bardzo się bała, więc obiecałam, że jeśli będzie dzielna dostanie swoją ulubioną Smerfetkę :) I wiecie co... była najdzielniejsza na oddziale!!
Więc Smerfetka się pląta! :)



*********************************************************************
A teraz troszkę romantycznie... Jak pewnie każda z Was, dostałam na Dzień Kobiet bukiet kwiatów. Piękne lilie i róże! Zobaczcie jak bajkowo rozkwitły!









I jeszcze kwiatek mojego synusia, posadził do w przedszkolu, niedługo zakwitnie nam! :)



A, że wczoraj spędziłam dzień w ogródku (nakopałam się tak, że teraz mnie wszystko boli ;) ) pokażę Wam moje stokrotki i szafirka, reszta jeszcze nie wzeszła ;)





czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet.

Kiedy Bóg stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po godzinach...
Pojawił się anioł i spytał:
- Czemu tyle czasu Ci to zajmuje?
Bóg mu odpowiedział:
- Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastikowa, działać na kawie i resztkach jedzenia, mieć taki pocałunek, który leczy każda rzecz od startego kolana do złamanego serca.
Anioł starał się powstrzymać Boga:
- To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do jutra.
- Nie mogę - powiedział Bóg. - Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które jest tak bliskim memu sercu.
Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
- Ale zrobiłeś ją taka miękką?
- Ona jest miękka, ale zrobiłem ją także twardą. Nawet nie wiesz ile może znieść lub osiągnąć....
- Będzie myśleć? - Spytał anioł.
Bóg odpowiedział:
- Nie tylko będzie myśleć, ale rozumować i negocjować.
Anioł zauważył coś z bliska i dotknął policzka kobiety.
- Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za wiele rzeczy.
- To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza.
- A po co są łzy? - Zapytał anioł.
Bóg powiedział:
- Łza to jest forma, którą kobieta wyraża swoją radość, wstyd, rozczarowanie, samotność, ból i dumę.
Anioł był pod wrażeniem.
- Jesteś geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są zdumiewające.
- Kobiety mają siłe, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężają trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości. Uśmiechają się, kiedy chcą krzyczeć, śpiewają, kiedy chcą płakać, płaczą, kiedy są szczęśliwe i śmieją się, kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w co wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedz, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie. Nie kupią sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak... Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, płaczą, kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się, kiedy przyjaciele odnoszą sukcesy. Łamie się im serce, kiedy umiera przyjaciel, cierpią, kiedy tracą członka rodziny, ale są silne, kiedy nie ma skąd wziąć siły, wiedzą, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety są różnych wielkości, kolorów i kształtów. Prowadzą, latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci, że Ciebie kochają. Serce kobiety jest tym, co powoduje, że świat się kreci. Kobiety robią więcej niż to, że rodzą dzieci. Przynoszą radość i nadzieje, współczucie i ideały. Kobiety mają wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest... zadziwiające!

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANE!!

ps. tekst pożyczyłam od Ani

środa, 7 marca 2012

Hafciarskie frustracje...

Eh... muszę się wyżalić, nic mi to nie pomoże, ale może spać będę mogła spokojniej. ;)
Otóż kończyłam sobie dziś spokojnie jeden z tajemniczych haftów, które haftuję na prezenty... i niestety okazało się, że zabrakło mi muliny! Ale nie w połowie, nie! To by było zbyt proste! Wredna, złośliwa nitka skończyła się na samym końcu!!!!!
Najlepsze jest to, że nie pamiętam jaki to był kolor... a numerek zsunął mi się z pasma muliny więc go wywaliłam... wiem, wiem, przydał by się słoiczek TUSALowy, ale niestety nie załapałam się w tym roku. Za późno dowiedziałam się o tej zabawie.
Zobaczcie źródło mojej dzisiejszej frustracji.
Brakuje około 100 xxx!!! I niech mi ktoś powie, że nie istnieje takie coś jak złośliwość rzeczy martwych!! wrrrrrr!!!



Idę spać!!!

wtorek, 6 marca 2012

Jajowe postępy.

Witajcie! :*
Nie myślcie sobie, że skoro ostatnio nic nie pokazuję to znaczy, że nic nie robię! Oj nie!!
Pracuję, ale niestety nad prezentami :P
Ale mogę się Wam pochwalić moim jajem wielkanocnym, praca postępuje a xxx pojawiają się nowe co dziennie praktycznie (fakt, nie ma za dużo czasu na haft, ale coś tam naplątam co dziennie)
Tak wygląda moje jajo na dzień dzisiejszy!



Niestety reszty prac nadal nie mogę pokazać :P
Buziaczki i do następnego :)

czwartek, 1 marca 2012

Car boot'owy bargain.

Witajcie!
Pewnie większość z Was wie co to car boot, ale wyjaśnię dla pewności. :)
Otóż car boot to taki targ staroci czy też wyprzedaż garażowa, można tam kupić dosłownie wszystko! Od ubrań, przez meble, durnostojki, biżuterię po książki, kosiarki i płoty. Po prostu wszystko, czego ludzie się chcą pozbyć z domu. A ceny są bardzo milusie ;)
Ja, od kiedy mieszkam w UK, uwielbiam Car Boot'y :)
Czekam z niecierpliwością na rozpoczęcie nowego sezonu (musi się ocieplić, z reguły te targowiska są na otwartych przestrzeniach, łąkach, więc pogoda jest bardzo ważna).

Na szczęście w "moim" mieście jest całoroczny car boot na specjalnie do tego celu przygotowanej hali. Co środę, po odstawieniu dzieciarni do szkoły lecimy tam z koleżankami na polowanie. :)
Ja głównie szukam książek i kolczyków, pewnie dlatego, że nic innego nie umiem znaleźć :D Mam talent tylko do wynajdywania kolczyków i czytadeł :D
Jest u nas pewna pani, która sprzedaje biżuterię. Ma tego co tydzień cały stół (jakieś 3m długi i 50cm szeroki). Można u niej znaleźć wszelkiego rodzaju naszyjniki, łańcuszki, zawieszki, bransoletki, kolczyki, klipsy, broszki. Co dusza zapragnie! W każdym stylu, kolorze i wzorze! :)
Uwielbiam ją po prostu!!
Dziś chciałam Wam się pochwalić perełkami, jakie u niej wygrzebałam. :)
Bo u tej pani trzeba grzebać, kolczyki są wrzucone luzem do pudełka i trzeba sobie wyszukać coś samemu.
A teraz fotki moich bargain'ów :D





Na te kolczyki polowałam kilka tygodni, nie mogłam znaleźć drugiego do pary, już sobie odpuściłam je, aż pewnej środy zachodzę i leżą na wierzchu, jakby czekały na mnie! :)



A tu moje najnowsze cudo, są absolutnie śliczne! Są delikatnie fioletowe, a to obecnie mój ukochany kolor. ;) Czyż nie są bajeczne? :)



Ale się rozpisałam... wybaczcie! Buziaki i uciekam haftować :)