Moje kochane, jestem już :)
Jakoś nie miałam nastroju na pisanie ostatnio...a tyle się wydarzyło. o Większości wiecie, ale nie wszystko. Przemilczałam tylko te mniej przyjemne sprawy :(
A konkretnie sprawę...mojej mamy :(
Ona od kiedy pamiętam miała kłopoty z...nazwijmy to z priorytetami. Konkretnie zawsze ważniejsze były imprezy, znajomi, życie towarzyskie...niż jej własne dzieci. Tak ja to teraz czuję :( Ciągle mam żywo w pamięci siebie, jako małą dziewczynkę, która zawsze sama w domu (lub z młodszą siostrą) czeka na rodziców, którzy świetnie bawią się na jakiejś kolejnej imprezie. Rodzice nawet nie pomyśleli żeby nam załatwic opiekunkę, żeby ktoś nam kolację zrobił, położył spac...kolację mama zrobiła zanim wyszli, więc jadłyśmy zimne albo wcale, przecież nikt nas nie pilnował.
Pamiętam jak leżymy w łóżku, jest noc, ciemno i cicho, zegar tylko wybija kolejne godziny...dla takiego (nawet kilkuletniego) dziecka godzina 12 w nocy to nie wyobrażalna pora! O tej porze powinno spac spokojnie w swoim łóżeczku z poczuciem bezpieczeństwa i świadomością, że mama i tata są tuż obok. A nie leżec przerażone w rodziców łóżku (żeby na pewno nie przegapic ich powrotu) i z każdą minutą bac się coraz bardziej...
Mogłabym tak wymieniac...mała, przerażona dziewczynka w obcym domu wczasowym, błąkająca się po korytarzu w nocy, bo rodzice imprezują gdzieś na parterze tego Domu Wczasowego. Ta dziewczynka to oczywiście ja :( Jak sobie ją wyobrażę tak mi jej żal, bo widzę moją Hanię...co, jak by ona tak stała???? A ja na imprezie zupełnie nie przejmując się czy ona śpi czy nie.
Zastanawiam się jak moja mama tak mogła????????????????
O czym ona myślała??????????????????
Może właśnie dlatego ja zupełnie nie interesuję się imprezowaniem (dlatego nie mamy dużego grona znajomych), nie lubię chodzic na imprezy z dziecmi, a bez nic ABDOLUTNIE odpada!!
Przeżyłam, co przeżyłam, i w myśl zasady "co cię nie zabije to cię wzmocni" zrobiłąm wszystko aby moje przeżycia obrócic w naukę. Dzięki temu, że tak dobrze pamiętam jak to jest byc małym, bezbronnym dzieckiem, skazanym na łaskę i nie łaskę rodziców, moje macierzyństwo jest bardziej świadome...i mam nadzieję, że lepsze. Że pewnego dnia, za 20-30 lat, nie usłyszę takiej opinii o nim (tym macierzyństwie) jaką usłyszała moja mama :(
Hm...nie o tym miałam posac..ale widac siedziało to we mnie i musiałam się wyżalic :)
Teraz jestem silna i za uśmiech moich dzieci jestem w stanie zrezygnowac z każdej imprezy. Za możliwośc patrzenia jak śpią spokojnie, wtulone w poduszki..nawet jak to pisze mam łzy w oczach...miękka się zrobiłam :D
Kurcze...zapomniałam o czym chciałam pisac :)
No cóż...napiszę jak sobie przypomnę :)
3 komentarze:
Ahh zycie zycie;Aga jestes mama nr 1
Aga poryczałam się.
Jesteś wspaniałą mamą i masz najcudowniejsze dzieciaczki.
Dziękuję moje kochane :***
Prześlij komentarz