piątek, 23 lipca 2010

55 lat...

Moi dziadkowie w sierpniu będą mieli rocznicę ślubu... pięćdziesiątą piątą rocznicę. Piękna liczba :) Ciekawe czy i ja kiedyś będę taką rocznicę obchodzić...nie koniecznie ślubu ale bycia razem...
Pamiętam, że na ich pięćdziesiątą rocznicę wyhaftowałam im duży obraz z życzeniami :)
Teraz, niestety, nie mam tyle czasu więc zrobiłam kartkę.



Teraz tylko potrzebuję jakieś życzenia...

wtorek, 13 lipca 2010

ona, już się nie boi...

Kładąc się wieczorem do łóżka zastanawiam się, czemu wole być tu, czytać książkę i wsłuchiwać się w spokojne oddechy dzieci niż gdziekolwiek indziej... Dlaczego nie ma na świecie takiego miejsca, takich ludzi i takiej zabawy, którą zamieniłabym na to...
Moje dzieci nie wiedzą, jak to jest zasypiać bez mamy w pobliżu...bez tego ciepłego poczucia bezpieczeństwa jakie daje jej obecność...ale wie to ta mała dziewczynka we mnie. Pamięta puste i zimne noce.
I choć nie słyszę jej spokojnego oddechu wiem że czuje się bezpieczna bo jest z nią ktoś jej bliski i dorosły. Wie, że może spać spokojnie, aż słońce jej nie obudzi. A nawet wtedy nie będzie sama...
Jestem teraz za nią odpowiedzialna, za jej spokojny sen, a ona odwdzięcza mi się nie pozwalając zapomnieć jak to jest być dzieckiem. pilnuje, żebym potrafiła cieszyć się małymi rzeczami, żebym potrafiła dostrzec cud we wszystkim, w kwiatach, gwiazdach i uśmiechu dzieci.
Dzięki mnie ona już się nie boi, a dzięki niej ja potrafię być szczęśliwa patrząc na liście tańczące na wietrze.
Jesteśmy sobie potrzebne i dobrze nam razem :)
Ja i ta mała, wielkooka Agusia.

niedziela, 11 lipca 2010

Kwiaty i fotografia...

Uwielbiam fotografowac kwiaty...nie ważne jak ustawisz obiektyw, w jakiej aranżacji robisz zdjęcia, zawsze wychodzą równie pięknie. Bardzo wdzięczne obiekty...



Czasem mam takie dni, że siedzie z aparatem w ogrodzie i cykam miliony fotek, z których potem połowę (co najmniej) wywalam, ale i tak troszkę zostaje...



Nie mam pojęcia czy są to tak na prawdę dobre zdjęcia, co by na nie powiedział fachowiec...ale sprawiają mi mnóstwo frajdy :)



Cykam i cykam a potem w deszczowe dni oglądam...choc nie, w deszczowe dni tez cykam :D Bo wtedy pięknie widac krople deszczu na płatkach.



Na pewno zimą jest fajnie pooglądac te zdjęcia, podziwac cały przepych kolorów i kształtów... i czekac na wiosnę :)



...dobra dośc gadania...zostawiam Was sam na sam z moimi kwiatkami :)















Oto teraz mój storczyk, a już myślałam że padnie mi i będę zmuszona go wywalic...a tu proszę, taka niespodzianka :D







piątek, 9 lipca 2010

Dla dwu latka...

Po w miarę udanej kartce "na zamówienie", za którą dostałam nawet zapłatę :), przyszła kolej na kartkę dla pewnego wyjątkowego dwu-latka...i oczywiście zachwycona nią nie jestem :/
Nie dośc, że odwrotnie się otwiera, i nie jest to zamierzony efekt ;) to jeszcze jest jakaś...nie wiem...
Dobra, same oceńcie :P


Eh..mam jeszcze tyle kartek do zrobienia...muszę zabrac się solidnie za projektowanie ich bo jak będę improwizowac to wszystko do śmieci trafi...

wtorek, 6 lipca 2010

pracowity czas nastaje...

Oj czeka mnie sporo pracy...muszę tyyyle kartek zrobic...a coś w głowie pusto. Dobra, może nie pusto, ale pomysłów za dużo a to też nie dobrze.
Jedną mam już z głowy, tą na zamówienie..moją pierwszą na zamówienie...zrobiona...kłopot z głowy. Myślę, że nie wyszła najgorzej, byle tylko nie wpatrywac się w nią za długo bo coraz więcej błędów widac...

niedziela, 4 lipca 2010

rozmarzyłam się...

Naoglądałam się dziś pięknych blogów...widoków i tak się rozmarzyłam...och...mieszkac tak, jak mieszkają ci ludzie...marzenie. Morze kiedyś...
Na razie mam stresa ;) bo dostałam moje pierwsze zlecenie na kartkę...po raz pierwszy nie dla znajomych, przyjaciół czy rodziny ale dla obcej osoby będę robiła kartkę...czuję presję ;)
Ma to byc kartka z okazji narodzin chłopczyka...szukam natchnienia. Już jakiś pl;an w głowie siedzi, ale trzeba go dopracowac. Mam dwa tygodnie więc zdążę na pewno :)
Trzymajcie kciuki :))

poniedziałek, 28 czerwca 2010

dobre wieści :)))

Powalczyłam troszkę i już lepiej w przyjaźni :))
Gadamy i jest cudnie :) uffffff.... :D
Wczoraj miałam bliski kontakt z dziką naturą...znaczy konkretnie z łabędziami...kurcze są takie piękne a ja się ich tak bałam...są wielkie!! A jeszcze moje zbóje wcale nie okazywały strachu, młody to nawet wrzeszczał "sio!" Szok normalnie.
A jak zaczęły syczec na nas, zaczęłam kombinowac jakiś plan obrony :D
Było w okolicy dużo dużych kamieni i miałam łopatkę w ręce więc się uspokoiłam troszkę :D Na szczęście do rękoczynów nie doszło, wystarczyło że nawrzeszczałam na ptaszyska i sobie odpłynęły :D:D
Stara a goopia ze mnie baba :D
Macie kilka łabędziowych fotek :)
Przepraszam za wielkośc ale nie mam już do nich siły :/