wtorek, 13 lipca 2010

ona, już się nie boi...

Kładąc się wieczorem do łóżka zastanawiam się, czemu wole być tu, czytać książkę i wsłuchiwać się w spokojne oddechy dzieci niż gdziekolwiek indziej... Dlaczego nie ma na świecie takiego miejsca, takich ludzi i takiej zabawy, którą zamieniłabym na to...
Moje dzieci nie wiedzą, jak to jest zasypiać bez mamy w pobliżu...bez tego ciepłego poczucia bezpieczeństwa jakie daje jej obecność...ale wie to ta mała dziewczynka we mnie. Pamięta puste i zimne noce.
I choć nie słyszę jej spokojnego oddechu wiem że czuje się bezpieczna bo jest z nią ktoś jej bliski i dorosły. Wie, że może spać spokojnie, aż słońce jej nie obudzi. A nawet wtedy nie będzie sama...
Jestem teraz za nią odpowiedzialna, za jej spokojny sen, a ona odwdzięcza mi się nie pozwalając zapomnieć jak to jest być dzieckiem. pilnuje, żebym potrafiła cieszyć się małymi rzeczami, żebym potrafiła dostrzec cud we wszystkim, w kwiatach, gwiazdach i uśmiechu dzieci.
Dzięki mnie ona już się nie boi, a dzięki niej ja potrafię być szczęśliwa patrząc na liście tańczące na wietrze.
Jesteśmy sobie potrzebne i dobrze nam razem :)
Ja i ta mała, wielkooka Agusia.

Brak komentarzy: