W między czasie miałam malowanie w domu, więc nie tak do końca nic nie robiłam.
Faktem jednak jest, że wszelka bardziej kreatywna praca leżała nieruszona od kilku dobrych dni.
Dziś wracam do żywych, zrobiłam kartkę z podziękowaniami dla pani, która pomogła spełnić moje marzenie i sprzedała mi Tabithę. :)
Karteczka jest rufo-pomarańczowa, dokładnie jak futerko Tabithy.
4 komentarze:
Śliczna karteczka:) też kiedyś próbowałam haftu matematycznego ale to zdecydowanie nie moja bajka, Tobie wychodzi to fantastycznie, podziwiam...
pozdrawiam ciepło:)
Prześliczna jest :) Mojej córce ostatnio podoba się pomarańcz. Pozdrawiam cieplutko :)
Sliczny kicius i ten pomarancz w Twoim wydaniu cudny!
Pozdrawiam serdecznie
ale ruda :) Śliczna
Prześlij komentarz