Taaa...różnice gatunkowe...chodzi tu oczywiście o gatunek Mężczyzna i Kobieta. :D
A różnice są ogromne, nie tylko w zachowaniu (patrz przykład odwiecznej walki i deskę sedesową) ale i w sposobie postrzegania świata. Dla Mężczyzny pewne rzeczy, sytuacje wyglądają zupełnie inaczej niż dla Kobiet.
Muszę zaznaczyc, że to tylko moje obserwacje, nie jakieś badania :)
Otóż...mój osobisty Mężczyzna ciągle nie może wyjśc z podziwu nad sobą, we własnych oczach nadal jest (i pewnie będzie już na zawsze) bohaterem...a czemuż to, spytacie. A temuż, że ponad 4 lata temu wyjechał do UK. Zostawił w PL wszystko, dom, mnie, znajome kąty (pracy nie miał, więc nie wspominam o tym) i wyjechał do obcego kraju, między obcych ludzi, których naówczas nie rozumiał, bo angielski u niego był raczej biedny.
Jak narazie wygląda na to, że faktycznie wykazał się odwagą, prawda?
No to teraz Wam przedstawię cala sytuację widzianą oczami Kobiety.
Wyjechał, fakt, ale nie musiał robic absolutnie nic! Miał wszystko opłacone i załatwione. Samolot - opłacony, transport z lotniska do domu - opłacony, dom - opłacony, nawet kolega pożyczył mu pieniądze na życie. A na drugi dzień już zaczynał szkolenie i szedł do pracy. Jedyne co on miał zrobic to zjawic się na lotnisku i wsiąśc do samolotu...i niech mi ktoś wyjaśni dlaczego on jest z siebie taki dumny???????
Gdzie tu ta jego heroiczna odwaga?? Gdzie to bohaterstwo??
Bo nie umiał języka? Ok, ale pracował z polakami, a jeden z nich był jego dobrym kolegą i po angielsku świetnie wymiata...
Więc albo ja jestem dziwna i niczego nie rozumiem, albo on...
Dodam jeszcze, że ja w 7 miesięcy później zrobiłam dokładnie to samo, mając do tego 6-cio miesięczne dziecko pod opieką...a jakoś nie czuję się jak bohaterka.
Niech mi ktoś to wyjaśni ;)