środa, 7 marca 2012

Hafciarskie frustracje...

Eh... muszę się wyżalić, nic mi to nie pomoże, ale może spać będę mogła spokojniej. ;)
Otóż kończyłam sobie dziś spokojnie jeden z tajemniczych haftów, które haftuję na prezenty... i niestety okazało się, że zabrakło mi muliny! Ale nie w połowie, nie! To by było zbyt proste! Wredna, złośliwa nitka skończyła się na samym końcu!!!!!
Najlepsze jest to, że nie pamiętam jaki to był kolor... a numerek zsunął mi się z pasma muliny więc go wywaliłam... wiem, wiem, przydał by się słoiczek TUSALowy, ale niestety nie załapałam się w tym roku. Za późno dowiedziałam się o tej zabawie.
Zobaczcie źródło mojej dzisiejszej frustracji.
Brakuje około 100 xxx!!! I niech mi ktoś powie, że nie istnieje takie coś jak złośliwość rzeczy martwych!! wrrrrrr!!!



Idę spać!!!

2 komentarze:

k-renia2 pisze...

wrrr dosłownie kawałeczek

Daniela pisze...

Też tak kiedyś mi się stało, złapałam pracę pod pachę i do pasmanterii, było szukanie, ale dość szybko poszło. Chyba to Ci pozostaje! Pozdrawiam!