W niedzielę byłam na festynie połączonym z kiermaszem polskiego rękodzieła, organizowanym przez tutejszą Polonie, a dokładnie jej przedstawicielkę - Małgorzatę, której bardzo dziękuję za wspaniale zorganizowaną zabawę, i za watę cukrową, która była głównym (jeśli nie jedynym) powodem, dla którego moje dzieciaki pojechały ze mną. ;) Dzięki wielkie, Gosiu!! :) Było bardzo fajnie, mimo że gorąco.
Udało mi się nawet poznać blogową koleżankę,
Izę, która cuda potrafi wyczarować przy pomocy nitki, igły i nie tylko. ;) Zapraszam do Niej!
Ja osobiście czułam się tam jak brzydkie kaczątko, które trafiło między łabędzie, ale było miło!
Dużo fotek nie będzie, bo nie podobało mi się jak na nich wyglądam, więc je wywaliłam :P
Teraz ujawnię troszkę więcej niż zwykle, a mianowicie moje dzieciątka, oto Akwarium:
...i Piesek:
Moje wszystkie prace znacie, bo na bieżąco pokazywałam je tutaj, więc nie będę ponownie wystawiać zdjęć.
-------------------------------------------------------------------
A tak z innej beczki, oto moja Madame... troszkę jej przybyło, a teraz przybędzie jeszcze więcej, bo wreszcie mam czas! ;)
Buziaki moje kochane!
Agnes.